Irena i Władysław Rutkowscy w kwietniu obchodzili 50 - lecie małżeństwa. Ślub cywilny wzięli bowiem 9. a kościelny 11 kwietnia 1966 roku. Sakramentalne "tak" powiedzieli sobie w drugi dzień wielkanocnych świąt. Nic dziwnego, że jubileuszową uroczystość zorganizowali także w Wielkanoc, kilka dni przed 50 rocznicą. Przyjechali wszyscy bliscy, dzieci z małżonkami, wnuczęta, rodzeństwo. Było naprawdę rodzinnie.
Zarówno pani Irena, jak i pan Władysław pochodzą z kieleckiego. Mieszkali niedaleko Starachowic. Rodzice pana Władysława przenieśli się do wsi Lasotki w gminie Rydzyna, kiedy miał 5 lat. Potem skorzystali z propozycji by objąć gospodarstwo rolne w Krzemieniewie. Tutaj mieszkali więc od 1950 roku. I tutaj wychowywał się pan Władysław oraz czwórka jego rodzeństwa. To on przejął gospodarstwo.
Całe dorosłe życie państwo Rutkowscy są więc rolnikami. Prowadzili 10 - hektarowe gospodarstwo. Na początku, jak wszyscy w tamtych latach, pracowali głównie z końmi, roboty w polu wykonywali ręcznie, kolejno stawiali nowe zabudowania, kupowali narzędzia i maszyny. A pani Irena tez przyszła tu z kieleckiego. Tam została rodzina pana Władysława, więc jeździł często do rodzinnej miejscowości. Poznali się, pokochali i założyli rodzinę. Pani Irena przyjechała do Krzemieniewa zaraz po ślubie. Jest więc w naszej gminie dokładnie 50 lat. I tyle właśnie jubilaci idą razem przez życie.
O swojej codzienności mówią, że była pracowita. Jak to w rolnictwie. Głównie hodowali świnie i bydło, ale uprawiali tez buraki cukrowe, kontraktowali pomidory. Postawili stodołę, chlewnie, wybudowali nowy dom. Kolejno dorabiali się ciągników, kombajnu, wszystkich potrzebnych maszyn. Do dziś zostały z tamtych lat tylko dwa stare budynki. Gospodarstwo jest właściwie zupełnie nowe. Szesnaście lat temu małżonkowie przepisali je synowi, Marcinowi. Ale oczywiście do dziś pomagają, pracują w polu i w ogrodzie, prowadzą dom. Po prostu są razem.
Państwo Rutkowscy wychowali szóstkę dzieci. Kolejno na świat przychodzili: Grzegorz, Stanisław, Małgorzata, Dorota, Marcin i Monika. Wszyscy zdobyli wykształcenie średnie, a trójka ukończyła studia. Czworo z nich założyło rodziny. Dziadkowie doczekali się dziewięcioro wnucząt. Najstarsza wnuczka ma 26 lat, a najmłodszy wnuk 10. Dzieci mieszkają w Miejskiej Górce, Bukówcu Górnym, w Stanach Zjednoczonych, w Anglii, no i w Krzemieniewie. Z tymi, którzy są daleko jubilaci na co dzień widują się przez Internet, a wszyscy którzy mieszkają blisko, wpadają do rodziców i dziadków bardzo często. To są zawsze bardzo miłe chwile.
Zarówno pani Irena, jak i pan Władysław zawsze byli aktywni. Pan Władysław pełnił funkcję męża zaufania Związku Plantatorów Buraków Cukrowych oraz przewodniczącego spółki drenarskiej. Razem lubili wyjeżdżać na wycieczki, dwa razy byli u córki w Stanach Zjednoczonych, pani Irena jechała do Anglii. Chętnie wybierają się na przejażdżki rowerowe, aktywnie uczestniczą w działalności Koła Emerytów i Rencistów.
A o czym marzą? Wyłącznie o zdrowiu, o dobrej przyszłości dla dzieci i wnuków, o tym by jak najdłużej być razem. Bo jak mówił nam pan Władysław, to właśnie jest szczęście.
Państwo Rutkowscy odebrali życzenia od władz gminy. Otrzymali tez medale "Za długoletnie pożycie małżeńskie" nadane przez Prezydenta RP.