Tym razem odwiedziliśmy Mariannę i Stanisława Kaliskich z Kociug. Jubilaci obchodzili 50 rocznicę wspólnego życia. Ślub cywilny wzięli bowiem 20 sierpnia 1966 roku, a kościelny dziesięć dni później.
Pani Marianna pochodzi z Pawłowic, dokładnie z Małego Dworu. Jest najstarszą z piątki rodzeństwa. Niestety, jedna z sióstr nie żyje. W dzieciństwie wszystkie dzieci pomagały w polu. Ojciec pracował w majątku, mama chodziła na odrobek, dzieci opiekowały się jedno drugim. Takie to były czasy. Podobne wspomnienia ma pan Stanisław. Jego rodzice też zatrudnieni byli w gospodarstwie, tyle że w Kociugach. Nic dziwnego, że młody Stanisław trafił do majątku. Najpierw pracował przy krowach i bykach, potem przy owcach. I to owczarnie były aż do emerytury jego miejscem pracy.
Młodzi poznali się na zabawie w Pawłowicach. Zaraz po ślubie zamieszkali u teściów w Kociugach. Wkrótce dostali swoje mieszkanie w PGR - owskim budynku na piętrze. Kiedy jednak gospodarstwo sprowadziło do Kociug owce, zaproponowano im zamieszkanie w starym domu, obok owczarni. Państwo Kaliscy zgodzili się, choć dom był zaniedbany i wymagał remontu. Ale pan Stanisław miał pracę tuż obok, a przecież do owiec trzeba było chodzić także wieczorami, a czasem w nocy. Było więc wygodnie.
Jubilaci wychowali trzy córki. Wszystkie zdobyły zawody, założyły rodziny, pracują. Mieszkają z bliskimi w Lesznie, Garzynie i Łęce Małej. Do rodziców przyjeżdżają często, zawsze w niedziele, niekiedy w ciągu tygodnia. Najmłodsza córka mieszkała z mężem i dziećmi u rodziców jeszcze trzynaście lat po ślubie. Rodzina jest więc bardzo zżyta, choć teraz państwo Kaliscy mieszkają sami. Ale doczekali się czterech wnuków i dwóch wnuczek. Ich wizyty cieszą dziadków najbardziej.
Po latach dom, w którym mieszkali jubilaci można było kupić. Wtedy przystąpili do remontu. Urządzili pokoje na piętrze, dobudowali przedpokój, wymienili schody, drzwi, naprawili dach. Mają naprawdę ładne miejsce do życia, tym bardziej, że obok jest duży ogród. Pani Marianna bardzo lubi pracę w ogrodzie. Od wiosny do jesieni spędza w nim niemal cały dzień. A uprawia nie tylko warzywa i owoce, ale także mnóstwo kwiatów. Chętnie dzieli się sadzonkami z rodziną i znajomymi.
Pan Stanisław przez całe życie pracował w jednym miejscu. W ZZD przepracował aż 40 lat. Na emeryturę przeszedł 10 lat temu. Pani Marianna także miała pracowite życie. Gdy dzieci były małe chodziła w pole Instytutu i na dorobek do rolników. Później robiła maskotki dla firmy z Gostynia, szyła chałupniczo rękawice, kitle, pidżamy, obierała cebulę. Zawsze było co robić. Teraz, gdy jubilaci są na emeryturach mogą odpoczywać, zajmować się ogrodem, domem, przyjmować bliskich. Mówią, że mają dobrą, spokojną codzienność. Pan Stanisław dużo spaceruje, interesuje się sportem więc słucha relacji z meczów piłkarskich i żużlowych, trochę pomaga w domu. Pani Marianna prowadzi dom, latem jest głównie w ogrodzie, zimą szydełkuje. Zapytani o czym marzą teraz, w jesieni życia, bez zastanowienia odpowiedzieli, że tylko o zdrowiu. Właśnie tego życzyli im wszyscy, którzy świętowali z nimi złote gody w Chacie Wiejskiej w Kociugach. A także przedstawiciele władz gminy i redakcja. Państwo Kaliscy odebrali też medale “Za długoletnie pożycie małżeńskie", nadane przez prezydenta RP.