Marię i Wojciecha Lasików z Hersztupowa zna bardzo wielu mieszkańców gminy. Pan Wojciech przez ponad pięćdziesiąt lat budował w regionie domy, remontował obiekty, prowadził prace w szkołach, bibliotekach, na osiedlach mieszkaniowych. W wielu miejscach można go było spotkać. I mimo, że ma 75 lat, dopiero od roku przeszedł na emeryturę. W zawodzie murarza przepracował aż 54 lata i 9 miesięcy.
Właśnie teraz państwo Lasikowie obchodzą 50. rocznicę ślubu. Sakramentalne "tak" powiedzieli sobie bowiem w Święta Bożego Narodzenia 1966 roku. Razem więc od pół wieku idą przez życie i razem ciągle są w swojej rodzinnej wsi.
Pani Maria urodziła się w Hersztupowie. Razem z rodzicami i bratem mieszkała w tym samym miejscu, w którym teraz stoi ich nowy dom. A ten postanowili z mężem, rok po ślubie. Tutaj do końca byli też z nimi rodzice pani Marii. A pan Wojciech mieszkał niedaleko, obok wiejskiego stawu. Wychował się w rolniczej rodzinie, miał ośmioro rodzeństwa. Kiedy tylko skończył 16 lat, poszedł do pracy w Cukrowni. Ale już wtedy myślał o zdobyciu zawodu. W 1959 roku zatrudnił się u prywatnego murarza i rozpoczął naukę. Kilka lat później zdał egzamin czeladniczy, potem mistrzowski. W 1965 roku założył swój zakład. I prowadził go dokładnie 50 lat.
Rodzice pani Marii mieli 3 hektary ziemi. W tym małym gospodarstwie zawsze były konie, krowy, hodowla świń. Państwo Lasikowie od początku prowadzili to gospodarstwo. A pracowali w nim wszyscy, rodzice pani Marii, jej mąż, potem pomagały już dzieci. Zawsze było co robić. Uprawiało się pole, był duży ogród, mnóstwo pracy w obejściu. Do dziś jubilaci prowadzą hodowlę świń, choć w tym roku po raz pierwszy wydzierżawili pole.
Wszyscy, którzy znają pana Wojciecha wspominają, jak od lat angażował się w prace społeczne, jak wspierał wiele osób, jak starał się zmieniać wieś na lepsze. Pamiętają też że wyszkolił dziesiątki uczniów. Większość z nich ma już swoje firmy i też przygotowuje młodych do zawodu murarza. Z tych chłopaków pan Wojciech jest naprawdę dumny.
Jubilaci wychowali córkę i syna. Doczekali się dwóch wnuczek i jednego wnuka. Dziewczyny mieszkają w Lesznie, a wnuczek tuż obok. Jest codziennie u dziadków. Państwo Lasikowie mówią, że są szczęśliwymi dziadkami. Twierdzą, że dzięki wnuczętom przeżywają drugą młodość. Pan Wojciech często z wnukiem wyjeżdża na mecze żużlowe, ogląda relacje z piłkarskich turniejów, bierze go na ryby. Bo wędkowanie to taka pasja pana Lasika. Ale lubi też zbierać grzyby, zajmować się ogrodem, kosić trawę… teraz ma już czas na to wszystko.
Pani Maria cieszy się, że od roku mąż może być więcej w domu. Nie musi już chodzić do pracy. Mogą więc razem jeździć na zakupy, spotykać się z bliskimi, odpoczywać albo pracować w ogrodzie. Pan Wojciech oczywiście ciągle jest aktywny. Wpada do znajomych, załatwia sprawy w Gostyniu, działa w Radzie Sołeckiej. Ale właśnie to robi najchętniej. Na szczęście zdrowie jubilatom dopisuje i mogą cieszyć się zwyczajną codziennością.
A o czym marzą? Wyłącznie o zdrowiu. Dla siebie i dla rodziny. I tego jubilatom życzyli przedstawiciele władz gminy, którzy wręczali. im medale "Za długoletnie pożycie małżeńskie" przyznane przez Prezydenta RP. Tego też państwu Lasikom życzy redakcja.



Galeria zdjęć: