Panią Teresę Adamska odwiedziliśmy kilka lat temu z okazji Dnia Matki. Jest bowiem mamą wyjątkową. Urodziła i wychowała dwanaście dzieci. Każde było oczekiwane i kochane. Dziś najstarszy s yn ma 49 lat, a najmłodszy 27 lat. Wszyscy oczywiście będą świętować jubileusz rodziców.
Pani Teresa urodziła się w Hersztupowie. Była jedynaczką i przez całe swoje życie mieszkała w rodzinnym domu. Rodzice mieli dwa hektary ziemi, za mało by wyżywić rodzinę. Tata pracował, mama chodziła na odrobek. Takie było życie większości mieszkańców.
A pan Adam przyjechał do Hersztupowa wiercić studnie. Tutaj się poznali i tu zamieszkali zaraz po ślubie. Pan młody pochodzi z Uchorowa Koło Obornik. Też był jedynakiem i rodzice też mieli niewielką gospodarkę. Praca na roli nie stanowiła więc dla niego problemu. Dlatego zawsze uprawiali pole, hodowali świnie, krowy, kury, kaczki, króliki. Pan Adam był więc kolejarzem i rolnikiem. Bo po ślubie przez rok pracował jako traktorzysta, a potem już zawsze na kolei. Był konduktorem i kierownikiem pociągu.
Życie państwa Adamskich to przede wszystkim wychowanie całej gromadki dzieci. Przychodziły na świat przez 22 lata małżeństwa. Jedno maleństwo odeszło na zawsze. Pani Teresa wspomina, że był czas, gdy siódemka równocześnie chodziła do szkoły. Rano wyprawiała więc na zajęcia niemal połowę szkolnej klasy. A wszystkich trzeba było ubrać, nakarmić, kupić im książki, zeszyty, zapewnić normalne dzieciństwo. Na szczęście w opiece pomagała mama pani Teresy, a póki żył także taka. Niestety odszedł już 34 lata temu, a mama 10 lat temu. Cała gromadka dzieci wspomina babcię i dziadka.
Wszyscy w rodzinie musieli pomagać w odejściu i w polu. W tym domu zawsze było co robić. Hodowali przecież zwierzęta, mieli 2 ha ziemi. Maszyn nie kupowali, bo po pierwsze były drogie, a po drugie nie opłacało się ich trzymać dla tak małego gospodarstwa. W pole chodzili więc pieszo lub jeździli rowerami. Ale właśnie za pieniądze z gospodarstwa kupili pierwszy telewizor, meble, potem malucha. Pensja pana Adama starczała na wyżywienie, a z uprawy buraków, czy hodowli świń mieli na inne zakupy. Zawsze musieli to dobrze wykalkulować. Ale, jak mówi pani Teresa, nikt nigdy nie chodził głodny. Wychwali się wszyscy. A mają państwo Adamscy cztery córki i ośmiu synów.
Aż trudno uwierzyć, ale ani pani Teresa, ani jej mąż całe życie nie byli u lekarza. Wyjątek stanowił tylko wypadek pana Adama, gdy samochód uderzył w tył jego roweru i bolący kręgosłup pani Teresy. No i narodziny dzieci. Ale nigdy nie narzekali na zdrowie. Ciągle są aktywni, ciągle coś robią. Pani Teresa dalej prowadzi dom, bo przecież czterech synów i córka pozostali z rodzicami. Jest dla kogo gotować, prać. Oczywiście dzieci pomagają, ale pod okiem mamy. Pan Adam też nie usiedzi na miejscu. A to naprawia malucha, a to idzie na grzyby, to znowu kury i króliki trzeba nakarmić. Zawsze jet ruch i gwar w ich domu.
Siódemka dzieci założyła rodziny. Mieszkają w Anglii, Niemczech, w Rokosowie i w Poznaniu. Dali dziadkom pięcioro wnucząt, a teraz ma przyjść na świat pierwszy prawnuk państwa Adamskich. Rodzina więc się powiększa, a pani Teresa mówi, że tylko najbliższych ma ponad trzydziestu. To wielka radość dla rodziców i dziadków.
Jubilaci zapytani, co dziś jest dla nich najważniejsze, z uśmiechem mówią, że dalej dzieci i ich przyszłość. Wszystko inne przecież mają. Kiedyś lubili wyjeżdżać na wycieczki, zwiedzać Polskę, dziś raczej są w domu. Mają dobrych sąsiadów, dopisuje im zdrowie, lubią oglądać telewizję. Cóż można chcieć więcej? Tylko tyle by zawsze byli razem.

Państwo Adamscy z okazji jubileuszu otrzymali, nadane przez Prezydenta RP, Medale za długoletnie pożycie małżeńskie oraz życzenia od władz gminnych.

 



Galeria zdjęć: