Bogumiła i Jan Majchrzyccy ślub cywilny wzięli 14. a kościelny 21 października 1967 roku. Całe wspólne życie mieszkali w Bojanicach. Tutaj prowadzili swoje gospodarstwo rolne. I stąd pochodzi pani Bogumiła.
Dom w Bojanicach to rodzinne miejsce pani Bogumiły. Wychowała się w tej wsi razem z dwójką rodzeństwa. A pan Jan pochodzi z miejscowości Olkowo Koło Śremu. Wokół jego wsi jest dużo jezior i na ryby przyjeżdżał tam brat przyszłej żony. Dzięki niemu się poznali. Wtedy pan Jan miał już 30 lat i także razem z rodzicami pracował w gospodarstwie. Kiedy po ślubie przeniósł się do Bojanic praca nie była dla niego problemem.
A gospodarstwo należało jeszcze do rodziców pani Bogumiły. Razem z nimi uprawiali więc pola, hodowali świnie, krowy, prowadzili dom. Po 10 latach rodzice przepisali gospodarstwo na młodych. I wtedy zaczęli inwestować. Najpierw prowadzili świniarnię. To było w 1980 roku. Kupowali też maszyny, unowocześniali gospodarstwo. A potem rozpoczęli budowę domu. Materiały gromadzili już od kilku lat. Swój dom postawili na miejscu starego. Od początku był duży, piętrowy. Pan Jan wspomina, że w tamtych latach w rolnictwie lepiej się zarabiało. Hodowali dużo świń i zysk z tej produkcji mogli odkładać na rozwój gospodarstwa, na budowę, potem także na dom dla córki. A na bieżące życie pieniądze mieli z mleka. Nie przelewało się, ale jednak opłacalność była duża lepsza. Dziś trudno czasem wyjść na swoje.
Jubilaci wychowali córkę i syna. Obydwoje mają rodziny i swoje dzieci. Córka mieszka w Krzywiniu i dała dziadkom wnuczkę i wnuka. A syn pozostał na gospodarstwie. W domu wychowały się dwie wnuczki i wnuk. Mają więc dziadkowie piątkę wnucząt. Trójka z nich już założyła rodziny. Właśnie jeden z wnuków, razem z żoną i swoim maleństwem zamieszkał w rodzinnym domu. Będzie znowu gwarno i licznie. Bo w gospodarstwie są teraz cztery pokolenia Majchrzyckich - jubilaci, syn z bliskimi, wnuk i jego synek. To naprawdę radość dla dziadków.
A gospodarstwo już od wielu lat prowadzi syn z żoną. Jubilaci przepisali im je w latach dziewięćdziesiątych. Oczywiście jak tylko mogli to pomagali i w polu, i w domu, ale gospodarzami są młodzi. Syn dokupił ziemi, wyremontował świniarnię, powiększył pomieszczenia gospodarcze, a teraz razem z wnukiem dobudowuje pokój dla rodziców. Będzie dużo wygodniej.
Bo jubilaci nie muszą już pracować w gospodarstwie. Zdrowie im na to nie pozwala. Mają czas by pojechać do córki, do Krzywinia, oglądać telewizję, odpoczywać. No i sami dla siebie gotują, sprzątają. Chcą być ciągle aktywni. Ale mają pewność, że w razie potrzeby bliscy są tuż obok, zawsze pomogą i zaopiekują się. Jesień ich życia jest więc i będzie pogodna, spokojna.
A zatem życzymy jubilatom, aby jak najdłużej byli sprawni. Aby zdrowie się nie pogarszało, aby cieszyli się z wnuków, prawnuków. No i by doczekali kolejnych jubileuszy.

Państwo Majchrzyccy z okazji jubileuszu otrzymali, nadane przez Prezydenta RP, Medale za długoletnie pożycie małżeńskie oraz życzenia od władz gminnych.



Galeria zdjęć: