Na chwilę rozmowy wybraliśmy się do Marianny i Mariana Kazimierczaków. Małżonkowie mieszkają w Luboni i właśnie teraz obchodzą 50. Rocznicę ślubu. Z tej okazji odebrali od władz gminy medale "Za długoletnie pożycie małżeńskie" przyznane przez Prezydenta RP. Obok medali były oczywiście kwiaty i szczere życzenia.
Pan Marian ma 78 lat, a jego żona o 7 lat mniej. Całe wspólne życie prowadzą gospodarstwo rolne. W pierwszych latach małżeństwa gospodarowali razem z rodzicami pani Marianny. Dopiero potem rodzice przepisali im to rodzinne gniazdo. Bo dom wybudowali zaraz po wojnie, w 1949 roku. To w nim wychowała się pani Joanna i czwórka jej rodzeństwa. Ona została tu na zawsze.
A pan Marian pochodzi z Oporowa. W POHZ zdobył zawód kołodzieja i w tym zakładzie przez wiele lat pracował . W międzyczasie odbył służbę wojskową i ukończył szkołę podoficerską wojsk lotniczych. Po powrocie został czeladnikiem w zawodzie, a potem zdał egzamin mistrzowski. W gospodarstwie w Luboni, w Garzynie i w Oporowie pracował do 1977 roku. Potem postanowił już tylko prowadzić z żoną gospodarstwo rolne.
Są więc jubilaci już u siebie przez całe 50 lat. Gospodarstwo oczywiście unowocześnili. Wybudowali oborę, kupili ciągniki i inne maszyny, hodowali krowy, świnie. Po prostu pracowali na roli i w zagrodzie. Tak jest zresztą do dziś. Pan Marian chętnie siada na ciągnik. Pomaga też w oborze. A pani Marianna prowadzi dom.
Jubilaci wychowali dwójkę dzieci. Syn jest z zawodu mechanikiem samochodowym, ale i rolnikiem. Został z rodzicami, założył rodzinę, przejął z żoną gospodarstwo rolne. Córka ukończyła Technikum Odzieżowe. Po ślubie mieszkała z rodzicami jeszcze 15 lat. Był więc czas, że dzieci z bliskimi mieszkali razem w rodzinnym domu. A dziadkowie doczekali się czwórki wnucząt. Dwie wnuczki, które mieszkają z nimi są już studentkami. Dwójka od córki i zięcia jest młodsza. Wnuczek ma 15 lat, a najmłodsza wnuczka dopiero cztery latka. Wszystkie sprawiają dziadkom mnóstwo radości. A pani Marianna nie ukrywa, że przez wszystkie lata pomagała im w nauce i cieszyła się z każdego ich szkolnego sukcesu.
Dzisiejsze dni jubilatów niewiele różnią się od tych sprzed lat. Dalej jest gospodarstwo, hodują świnie i byki. Uprawiają ogród, prowadzą dom. Tyle, że nie muszą już robić cięższych prac. Głównie prace wykonuje syn z żoną, a jak trzeba pomaga cała rodzina. Jubilaci częściej mogą odpoczywać. Na szczęście, zdrowie mają w miarę dobre, a dolegliwości wiążą się po prostu z wiekiem. Mają więc nadzieję, że długo jeszcze będą sprawni. Póki co o swojej codzienności mówią, że jest spokojna i normalna.
A więc życzymy zdrowia, pogody ducha, miłości bliskich i co najmniej stu lat życia. A także kolejnych małżeńskich jubileuszy.



Galeria zdjęć: