Maria i Stanisław Dolacińscy ślub cywilny wzięli 12 stycznia 1968 roku, a sakramentalne "tak" powiedzieli sobie dzień późnej. Pani Maria pochodzi z Pawłowic i w tej wsi spędziła całe życie. Mieszkała z rodzicami i siódemką rodzeństwa tuż obok poczty. Tam też przez cztery lata po ślubie mieszkali razem z mężem.
A pan Stanisław pochodzi z gminy Rydzyna. Dzieciństwo i młodość spędził w Augustowie. Stamtąd pojechał do wojska, a kiedy wrócił zatrudnił się w przedsiębiorstwie melioracyjnym w Gostyniu. W tej firmie przepracował 25 lat. Wspomina jak ciężka była to praca, zwłaszcza na początku, gdy brakowało jeszcze sprzętu i specjalistycznych maszyn. Ostatnie 15 lat pracował już w prywatnej spółce melioracyjnej, był jej udziałowcem. Na emeryturę przeszedł kiedy skończył 60 lat.
Jeszcze przed ślubem pani Maria zatrudniona była w pawłowickim Instytucie. Kiedy wyszła za maż, na kilka lat zajęła się domem. Na świat przyszła córka, a po dwóch latach syn. Było dla kogo pozostać w domu. Tym bardziej, że właśnie wtedy młodzi rozpoczęli budowę. Wspólnie postanowili, że pójdą na swoje. Kupili działkę, wybrali projekt i zabrali się do pracy. Fundamenty i pustaki robili sami. A dom budowali cztery lata. Najpierw parterowy, dla siebie i dwójki dzieci. Dopiero po latach urządzili piętro.
Kiedy dzieci dorosły pani Maria wróciła do pracy. Przez 20 lat sprzątała w szkole. Potem przeszła na rentę i kolejno na emeryturę. Dziś ma 68 lat i spokojnie może odpoczywać. Pan Stanisław jest od żony 6 lat starszy. A ten swój dom przez całe wspólne życie remontowali. A to okna wymieniali to łazienkę przenosili, to pokoje na piętrze urządzali. Zawsze też przy domu mieli kury, króliki, świnki. Wszystko przydawało się w rodzinie. Córka i syn zdobyli zawody, założyli rodziny. Córka jest sprzedawcą, a syn mechanikiem samochodowym. Szczęśliwie obydwoje mieszkają tuż obok. Córka z mężem i dziećmi została z rodzicami. Zajęła piętro domu. A syn mieszka kilka domów dalej. Państwo Dolacińscy nigdy więc nie będą sami. Dodajmy, że są też szczęśliwymi dziadkami piątki wnucząt. W domu wychowało się dwóch wnuków. Jeden z nich już założył rodzinę i czeka na swoje dziecko. A trójka jest u syna - wnuczka i dwóch wnuków. Najstarszy wnuk ma 28 lat, a najmłodszy 18 lat. Wszystkich pani Maria pomagała wychowywać. I wszystkich dziadkowie bardzo kochają.
Dziś państwo Dolacińscy przede wszystkim odpoczywają. Pan Stanisław pali w piecach, ciągle też hoduje kury, krząta się w obejściu. Lubi spacerować. No i od 25 lat kosi trawę na cmentarzu. Pani Maria pomaga córce w domu, gotuje obiady, trochę sprząta. Pasjami też czyta książki. Codziennie sięga po jakąś lekturę. Obydwoje są członkami Koła Emerytów i jeżdżą na wspólne wycieczki, wczasy, uczestniczą w emeryckich spotkaniach. Póki co nie narzekają na zdrowie, więc mogą bez przeszkód wyjeżdżać, wychodzić, spacerować. Mają naprawdę spokojną emeryturę.
Z okazji złotych godów spotkali się z całą rodziną. Uczestniczyli w mszy świętej, zaprosili gości na imprezę. Było mnóstwo życzeń, upominków i kwiatów. Sami życzyli sobie przede wszystkim zdrowia. Dla siebie i bliskich.
A od nas przekazujemy gratulacje i zapewnienie, że przyjedziemy na kolejne małżeńskie jubileusze. Oby w życiu państwa Dolacińskich było ich jeszcze wiele.